Strona 1 z 3

Klient nasz Pan

PostWysłany: 01 Wrz 2014 15:53
przez Pomyslownia
Wydaje się, że właściciele własnej firmy nie mają szefów. Takie myślenie, w naszym przekonaniu, to błąd. Szefem każdego, kto prowadzi własny biznes jest KLIENT. Od niego tak naprawdę zależą obroty w firmie. Macie pytania dotyczące sposobów dotarcia do klientów? Może wspólnie znajdziemy jakiś sposób? Czekamy na pytania.

Re: Klient nasz Pan

PostWysłany: 01 Wrz 2014 21:39
przez parviflora
Ja wolę: KLIENT NASZ PARTNER

Re: Klient nasz Pan

PostWysłany: 02 Wrz 2014 07:06
przez munky
Parvi zgodzę się z Tobą, że traktujemy klienta jak partnera wtedy jest łatwiejsza współpraca ale czasem przyjdzie klient, który chce być obsługiwany jak Pan wówczas trzeba się zastanowić czy warto w to iść :?:

Re: Klient nasz Pan

PostWysłany: 02 Wrz 2014 07:58
przez parviflora
... wówczas taki klient nie jest moim klientem, tylko klientem mojej konkurencji, której i tak życzę wszystkiego dobrego :mrgreen:

Re: Klient nasz Pan

PostWysłany: 02 Wrz 2014 09:52
przez mamuta
Klient jest naszym "panem" dlatego, że bez klientów nie istniejemy, jest naszym chlebodawcą i od tego czy spodoba mu się towar który oferujemy i go zakupi zależy nasze trwanie i przetrwanie. Zatem każdemu klientowi należy się odpowiednio dobre traktowanie, poświęcenie naszej uwagi i troski ku wzajemnemu zadowoleniu. Jednakże gdy trafia się klient, gdzie wiadomo już po kilku słowach że nie będziemy potrafili sprostać jego oczekiwaniom, gdzie nasza linia nie jest zgodna z jego gustem, to równie uprzejmie, z żalem i uśmiechem poślemy go "na szczaw"
W niedużym środowisku nie ma zbyt wielu klientów o wysublimowanym guście, a jeśli są to jeżdżą po zakupy do "renomowanych" placówek w większym mieście , cieszy mnie zatem każdy klient szukający czegoś niebanalnego własnie u nas, cieszy również to, że jeśli potrzeba czegoś wyjątkowego to trafiają do nas. Jednak codzienność jest bardziej przyziemna, chociaż zdarza mi się powiedzieć że nie zrobię tego, ponieważ nie będę mogła się pod tym podpisać lub prosić PM który uparł się na sztuczną dekorację auta z allegro, by po bukiet nie podjeżdżali już udekorowanym samochodem, by nikt nie pomyślał przypadkiem, że to nasza produkcja. Bywa wówczas, że rezygnują ze swych pomysłów i osiągamy tak zwany kompromis. I o to chyba w tym wszystkim chodzi, jako że jesteśmy zależni od pieniędzy które u nas zostawią możemy się lekko nagiąć ku ich wyobrażeniem i marzeniom nie zatracając przy tym swojej godności fachowca i marzeń o tworzeniu dzieł większych niż okazały bukiet za 15 zł.

Re: Klient nasz Pan

PostWysłany: 02 Wrz 2014 10:02
przez Pomyslownia
Jedno jest pewne: kwiaciarnia istnieje tak naprawdę po to, aby odpowiadać na potrzeby klientów. Dlatego należy jak najlepiej poznać osoby, które korzystają już z naszych usług oraz osoby, które chcemy do sklepy przyciągnąć. To są dwa oddzielne wątki, więc po kolei :) Potwierdzony fakt jest taki, że taniej i szybciej jest zaktywizować klientów aktualnych. "Zaktywizować", czyli sprawić, aby przychodzili częściej lub kupowali w czasie jednej wizyty więcej. Od czego należy zacząć? Trzeba dowiedzieć się jak najwięcej o tych klientach, co lubią, jak mają na imię, dla kogo najczęściej kupują kwiaty, czy mają dzieci albo zwierzęta. Chodzi o to, aby dawać swoim klientom, to czego pragną, a nie to, jak często się zdarza, co my myślimy, że potrzebują. Im lepiej poznamy klienta, tym lepiej będziemy mogli zaspokoić jego potrzeby. W jaki sposób? Poprzez odpowiednią ofertę i dobraną promocję.

Re: Klient nasz Pan

PostWysłany: 02 Wrz 2014 20:43
przez munky
...a co z klientem, który kupuje różę za 4 zł a marudzi jakby robił zakupy za 40 zł raz na tydzień :?:

Re: Klient nasz Pan

PostWysłany: 02 Wrz 2014 20:50
przez parviflora
munky napisał(a):...a co z klientem, który kupuje różę za 4 zł a marudzi jakby robił zakupy za 40 zł raz na tydzień :?:


za radą mamuty - posyłam go "na szczaw" ;) oczywiście dobieram raczej kulturalne słowa... chociaż, nie wiem czy mogę się w sumie tu wypowiadać odnośnie częstego klienta bo pracownia działa nieco inaczej niż kwiaciarnia.

Re: Klient nasz Pan

PostWysłany: 02 Wrz 2014 20:52
przez Pomyslownia
Dzisiaj kupuje za 4 zł, a jutro może wrócić i zrobić zakupy za 40 zł. Albo polecić kwiaciarnię znajomym, którzy staną się stałymi klientami. Nie ma różnicy w traktowaniu klienta. Niezadowolony klient może narobić bardzo dużą szkodę. Czarny PR niestety roznosi się szybko, jak plotka. Bardzo znamienne słowa powiedział prezes Amazon.com, Jeff Bezos: „W dzisiejszych czasach niezadowolony klient nie powie o swoim przykrym doświadczeniu sześciu swoim przyjaciołom. On powie sześciu tysiącom swoich przyjaciół”.

Re: Klient nasz Pan

PostWysłany: 02 Wrz 2014 20:59
przez parviflora
Pomyslownia napisał(a):Dzisiaj kupuje za 4 zł, a jutro może wrócić i zrobić zakupy za 40 zł.


może tak, a może nie.

Re: Klient nasz Pan

PostWysłany: 03 Wrz 2014 07:00
przez kascok
Nie lubię określenia "klient nasz Pan", ale rzeczywiście jest w tym dużo prawdy. Od dziecka obserwowałam mojego tatę, który jest handlowcem i KAŻDEGO klienta witał z uśmiechem na twarzy i traktował z takim samym szacunkiem. Nie ważne, czy gość brał jedną głupią uszczelkę, czy zamawiał towar na budowę całego domu. To jest klient i to jest klient. Nie ma różnicy. Jeżeli klient życzy sobie niemożliwego, to też należy mu to wytłumaczyć delikatnie i z uśmiechem na twarzy choćby się nam same "serdeczności" pchały na usta i choćbyśmy chcieli trzasnąć drzwiami i wyjść :smileyflower: Tego nauczył mnie tata i tak staram się podchodzić do moich klientów, ale jeszcze wieeele nauki przede mną :lol:
A propos uszczelki... kiedyś trafił do nas przyjezdny, który potrzebował jakiejś nietypowej uszczelki do grzejnika. Tata szukał jej może z pół godziny. Wywalił całe biurko do góry nogami i w końcu znalazł. Uszczelka kosztowała dosłownie 10gr. Klient zachwycony, bo niby głupstwo, ale woda przecież kapie :)... za rok wrócił i kupił u nas całą instalację grzewczą za parę tys, bo zapamiętał, że "u nas taki miły, pomocny Pan sprzedaje". Odpowiednie podejście do klienta naprawdę się opłaca. Jeżeli ktoś przychodzi do nas po 20cm wstążeczki, powinen być obsłużony z takim samym zapałem jak ten, który zamawia bukiet z 200 róż, bo kto wie, może za rok zamówi u nas np. całą oprawę ślubu :smileyflower: A pomarudzić i ponarzekać możemy sobie np tutaj na forum i od razu człowiekowi lżej, bo kto zrozumie lepiej sfrustrowaną florystkę niż druga sfrustrowana florystka :lol: :lol:

Re: Klient nasz Pan

PostWysłany: 03 Wrz 2014 07:18
przez kasiapek
ja każdego klienta staram się traktować z szacunkiem, chyba ze jest niemiły i chamski to ja wtedy nie sile się na uprzejmość jeśli na nia nie zasługuje :smileyflower: ... czasem naprawdę z tym ciężko, niektórzy klienci potrafią doprowadzić człowieka do białej goraczki, wtedy najlepiej wyjsc na zaplecze, policzyć do 10-ciu i sporóbowac jeszcze raz.. a jak się nie uda to wysłać na przysłowiowy szczaw.;)

Re: Klient nasz Pan

PostWysłany: 03 Wrz 2014 11:20
przez oollaa
Prowadzę kwiaciarnię niecały rok ale jeszcze nie przytrafił mi się niemiły klient :) Wszyscy są mili, kulturalni i zadowoleni :) może miałam szczęscie ? ale ja też staram się być zawsze uśmiechnięta i może to działa :) Bo dlaczego klient czy klientka widząc uśmiech na twarzy ma być niemiły ?

Re: Klient nasz Pan

PostWysłany: 03 Wrz 2014 12:07
przez Pomyslownia
@kascok i @kasiapek @ oollaa - dziękuję za wasze wpisy. To jest dokładnie to, do czego namawiamy. Klient nie jest winny, że czasami wstaniemy lewą nogą albo ciśnienie jest niskie :) Nawet osoby, które tylko wchodzą do kwiaciarni i nie decydują się na zakup mogą kolejnego dnia przyjść i zamówić całą oprawę ślubną.

Re: Klient nasz Pan

PostWysłany: 03 Wrz 2014 22:33
przez Pomyslownia
Jeszcze trochę więcej o dobrej jakości obsługi piszemy w artykule, który także ukazał się na e-florystyce:
http://kreatywnybutikone.pl/pierwsza-za ... i-klientow
Zainteresowanych zapraszamy do lektury :)