1 grudnia zaczynam odczuwać lekką nerwówkę - a jak się coś nie uda? No bo tak: po pierwsze pogoda płata nam nieziemsko okropnego figla zasypując świat nieprzebytą masą białego puchu, a to katar zaczyna mnie męczyć, a to znikome fundusze na najpotrzebniejsze drobiazgi w strasznym tempie topnieją (ojjjj, żeby tak (...)









